coś się kończy

#owszystkimioniczym
U mnie w rodzinie tak się mówi, że "Wszystkich Świętych ino patrzeć" - co oznacza szaleńczy upływ czasu, bo przecież jak co roku 1.11 za chwilę będzie, a potem do świąt już z górki i znów reset wszystkiego! Tak teraz siedzę w to niedzielne popołudnie w dobrym nastroju, analizując wszelkie zaliczone czelendże i inne postawione sobie cele tego roku, a może bardziej tego letniego sezonu. Najdziwniejsze to, że wciąż nie ogarniam tego urlopowego wyjazdu rowerowego z początku września - to był taki kop (siła zrealizowania takiej trasy, całej logistyki, urzeczywistnienie marzenia?), jakiego się nie spodziewałem i odbiło się to rykoszetem wrzucając mnie w otchłań doła na dwa tygodnie, przez które nie wsiadałem na rower. Dziś brałem udział w połówce PKO i znów jak w ubiegłym roku pogoda wspaniale dopisała, to chyba naprawdę już takie zamknięcie sezonu sportowego jak i pogodowego. Choć plany wypadów rowerowych i biegowych jak najbardziej są obstawione kolejnymi weekendami października - kwestia pogody?! A zdjęciowo dalej też czysta karta, pokończyłem co było zaplanowane i poczekamy. Na pewno jakieś rowerowe - weekendowe - spontany z plecakiem foto sobie będę dozował. Choć jak patrzę na wielość tych współczesnych zdjęć to jestem przerażony jaka mielizna tematyczna się z tego śląska industrialnego zrobiła. Oczywiście nikomu nie można zabronić i wciąż będziemy oglądać po tysioncpińcetny te same kiepskie kadry kopalń za płotami, czy zlikwidowanych już niedobitków, bo ktoś odkryje w sobie zainteresowanie fotograficzne i tak koło będzie się kręciło - albo z czasem te zdjęcia danego autora będą prezentowały coraz lepszy poziom (wytrwałość, świadomość, przemyślenia, serce, ...), albo pozostaną w status quo. Dlatego jak zwykle mam zamiar cofnąć się w czasie i popełnić kilka wpisów o dawnym - przemysłowym - Śląsku w tym miesiącu.
Dzięki za uwagę:)

Komentarze

Popularne posty