z końca pewnej epoki


Już kilka lat temu zmobilizowałem się i przekopiowałem wszystkie ważne rodzinne kasety na płyty DVD, zaprzęgając do stacjonarnej nagrywarki, wysłużony magnetowid Sharp, który o dziwo po dzień dzisiejszy jest jeszcze w stanie odtworzyć w kolorze, te stare kasety i nawet (z trudem) przewinąć je do początku! Dlatego trzymam ten przedmiot wciąż podłączony kablami, bo może coś komuś jeszcze się przypomni, żeby zgrać z kasety na płytę, a wyrzucić jakoś nie mam sumienia! Oczywiście tytułowe „Video” (w domyśle VHS) pożegnaliśmy wiele lat temu, pod strzechy trafiło DVD, z początku przez wielu oglądane przez napędy komputerowe, a chwilę potem już w coraz tańszych stacjonarnych odtwarzaczach - czyli klasycznie przez telewizor. Video w naszej rodzinie z początku gościło sporadycznie tzn. czasem szwagier pożyczał od kolegi elegancki magnetowid Sanyo, który podłączało się do naszego Jowisza, otrzymując w efekcie nieprzestrojenia tego ostatniego na PAL – obraz czarnobiały, ale uciecha i tak była! W szkole, nieliczne koleżanki i koledzy posiadali zwykle najtańsze i jakże popularne odtwarzacze (bez możliwości nagrywania) firmy Otake lub Orion. Potem wujek dla swojej rodziny przywiózł z NRFu, pierwszy poważny magnetowid nieznanej firmy Yoko. Model niezbyt nowatorski (i gruby) z ręcznym programowaniem kanałów tunera TV, ale i tak wszyscy byli zachwyceni i często wpadało się do nich w gości – na przysłowiowy film. Filmy w tamtych czasach też można było odegrać, goszcząc np. u znajomych w Niemczech, a następnie zanosiło się do tłumaczenia. Polski dubbing wypadał różnie ale przynajmniej kopia była na poziomie, nie to co n-te kopie filmów przynoszonych tzn. wymienianych na giełdzie. W naszej rodzinie, pierwszy własny pojawił się odtwarzacz z możliwością nagrywania firmy Sharp model VC-6V3. Różnił się od magnetowidu brakiem tunera TV, a proces ewentualnego nagrywania audycji z telewizora, wymuszał oglądanie tego, co się nagrywa bez możliwości zmiany kanału i chyba tylko z włączonym telewizorem. Ale przynajmniej można było kopiować kasety z innego odtwarzacza – takiego bez możliwości nagrywania, więc to już był postęp w hierarchii, choć do prawdziwego magnetowidu wciąż była przepaść. Z kaset, kupowałem w Pewexie, najchętniej szare 180tki BASF, w ogóle kasety tej firmy były rozsądnym kompromisem jakość-cena i to zarówno te magnetofonowe, jak i VHS od droższych Panasonic, TDK, Maxell czy JVC. Pierwszym, prawdziwym zakupionym magnetowidem też był Sharp – prosty dwugłowicowy model z autotrackingiem i mechanizmem samoczyszczącej głowicy, miał też wyszukiwanie po tzw. indexach, prosty OTR i przyzwoity, rozbudowany system programowania nagrywania audycji. Ten to właśnie model przetrwał do dnia dzisiejszego jako wciąż działający! Czasy królowania systemu VHS wspominam z ogromnym sentymentem, w przeciwieństwie do ery DVD, która kompletnie nie wzbudzała u mnie żadnego entuzjazmu. To jednak jest coś takiego, że rzeczy niedoskonałe darzy się sympatią ale jeśli coś staje się zbliżone do ideału (w domyśle jakość obrazu DVD w stosunku do VHS) to staje się takie sobie (bo człowiek już nie ma o czym lepszym marzyć?) Tylko raz wykosztowałem się na odtwarzacz DVD Yamahy, bo posiadał odtwarzanie plików mp3 i oferował w miarę przyzwoity dźwięk w stereo i do tego mi służył zamiast do oglądania filmów! A czy zachwyca mnie dziś ultra ostry obraz w jakości HD, cóż mecze na Euro prezentowały się znakomicie, poza tym jest mi to kompletnie zbędne, bo jeśli już trafi się interesujący film (i czas żeby go oglądnąć) to jego jakość nie ma znaczenia, treść jest dużo ważniejsza!
W zestawie pożegnalnym pokazałem wspomniany odtwarzacz Sharp’a, który definitywnie musi zaliczyć śmietnik, wciąż jeszcze działa ale nie był już w stanie odtwarzać w kolorze. Zbiór kaset – to wszystkie jakie jeszcze są u rodziców, mama przy okazji remontu chciała je wyrzucić, ale przewalczyłem ich symboliczne pozostawienie - głównie, ze względu na zawartość ważnych rodzinnych wydarzeń.




Komentarze

  1. Może ten sentyment wynika nie tyle z niedoskonałości, co z trudności w zdobyciu? Bo co wartego jest w zapamiętaniu podczas kupowania za 1,99 sztuka DVD w markecie, czy jak to było jeszcze parę lat temu wymieniania co roku napędu CD na coraz szybszy: 2x, 4x, 8x, 32x....

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmy na VHS miały niepowtarzalny klimat. Do dziś pamiętam zajechane kopie niektórych filmów, co oglądałem setki razy jako łebek (Commando, Predator). Fajny klimat miał szum taśm - gdy w filmie był moment ciszy, z głośników TV dobiegał głośny szum.. No i głos tych kilku już kultowych dla mnie lektorów.
    Chadzałeś też może na giełdę wymieniać się kasetami?

    OdpowiedzUsuń
  3. > alekw, w dużym stopniu też racja, choć potem ruszyły wypożyczalnie i także uczciwie korzystałem z tego dobrobytu:)
    > Maciek, faktycznie w tych momentach ciszy ten szum/przydźwięk się nasilał. W wątku nie chciałem się już więcej rozpisywać, ale w takim wspomnieniowym temacie można by wiele godzin przegadać przytaczając wiele zdarzeń! A czy chodziłem na giełdę wymieniać kasety, owszem na tą samochodową w M-cach, a także na Nikisz do klubu Gwarek (dawny lazaret dla zakaźnie chorych przed torami od strony Janowa) O dziwo nigdy nikt mi nie wcisnął pustej kasety czy pornola, zawsze miałem nagrane to, co pisało na etykiecie! ;) Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  4. to fakt, temat rzeka jakby na to nie patrzeć. ja wymieniałem tylko na giełdzie samochodowej, a potem jak towarzystwo było przegonione, to w pobliżu starego nasypu kolejowego na parkingu się wymieniałem, pilnując czy mi plastikowych rolek ktoś nie wciska ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. a mnie się przypomniało, że w połowie lat 90tych kupiłem sobie magnetowid Panasonic'a i to niezły czterogłowicowy model z superszybkim drivem. Sporadycznie coś tam nagrywałem i oglądałem, zgrywałem też na kasety jakieś renderowane animacje ale głównie służył mi do backupu danych z Amigi! Tak, był taki system VBS, oprogramowanie za pomocą kabla podłączonego do magnetowidu pozwalało magazynować do 600MB danych na jednej kasecie (ilość zawrotna, przypomnę że dysk 80MB z Amigą był wtedy uznawany za dość pojemny i wystarczający) Pakowałem na te kasety tworzone animacje i dane - jako archiwum, ale niestety nigdy później nie było mi dane już ich z powrotem odzyskać - ostatecznie przesiadłem się na blaszaka :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty