basen na KWK


Czyli "basen na KWK" - tak na niego potocznie mówiono i właściwie tyle bym miał do powiedzenia! A to dlatego, że nigdy się na nim nie kąpałem, choć jako dzieciak kilka ładnych lat trenowałem tenis stołowy w budynku obok. Z klubu się jakoś nie należało (bezpłatnie), ojciec nie był górnikiem itd. Choć pamiętam, że byłem tam we wnętrzu w jakimś celu, po kogoś, czy do kogoś? Obiekt zapewne był w któreś wyliczone dni i godziny ogólnodostępny, poza tym był stosunkowo blisko, ale i tak oczywistą oczywistością było wsiąść w autobus i pojechać na basen na "Lenin", nawet ze szkoły - klasowo tam jeździliśmy, a potem z Karolem, pod koniec podstawówki, chodziliśmy na Nikisz - na mały basen, przy D.K., który dziś należy do umiejscowionej tam szkoły. Tam mieliśmy obiekt tylko dla siebie, bo ratownik był kolegą jego ojca (z kopalni), puszczał nas za free, a lekcje w szkole w ten dzień były na 12:30, więc trafiało idealnie! No więc tam, jak zwykle - na zawsze mi bliższym  Nikiszu - nauczyłem się pływać :) Wracając do "basenu na KWK", kolega z pracy jeszcze kilka lat temu tam bywał i nawet była siłownia na antresoli, czas jednak szybko zapier... i wielce się zdziwiłem, oraz zasmuciłem, przechodząc tamtędy w czerwcu br. na pomiary pobliskiej kamienicy - widząc te powybijane szyby i ogólny rozjeb we wnętrzu - dokładnie tak, jak od lat w reszcie kompleksu cechowni i łaźni - której to basen jest końcową częścią. Z resztą idąc dalej, w podobnym stanie jest budynek klubu, w którym grałem, ale o tym może kiedy indziej.


Kurde, to strasznie smutne taki po prostu koniec i nie ma! Rozumiem sam przemysł, kończy się, i jak w większości przypadków "znika" z powierzchni ziemi (bo tak kuźwa w tym kraju się robi od dwóch dekad), ale obiekty sportowe zwykle pozostawały patrząc nowego życia. Np. projekt remontu basenu po KWK Paryż - przy którym brałem udział - z powodzeniem został zrealizowany... Teraz powinienem napisać klasyczne żale w stylu "ale nie w tym mieście" albo "bo miasto oczywiście nie miało pomysłu ani pieniędzy" i to by była prawda, a każdy napotkany mieszkaniec by mi to tendencyjnie potwierdził. Ale to nie jest wszystko takie proste, oczywiście gdy jest KASA, to wszystko jest proste. Ale gdyby znalazł się chętny Inwestor na taki powiedzmy "basen na KWK", to w tym momencie - chcąc go wyremontować i przywrócić swą funkcję - należy się liczyć z wszelkimi nowymi przepisami prawa budowlanego, a te stare wnętrza często ich nie spełniają np. szerokości korytarzy, szerokości biegów schodowych, ewakuacja, ilość szafek w szatniach i miejsca wokół nich, czy kosztująca ogromne pieniądze nowa niecka basenowa z oczyszczalnią wody itd. To są realne trudności, często nie do przeskoczenia bez dużych nakładów finansowych, w efekcie czego - nim dojdzie do konkretnych działań - potencjalny chętny uświadamia sobie, że szybciej i taniej by było to rozebrać i wybudować nowy obiekt! I dalej nie dzieje się nic. Los całego kompleksu jest już przesądzony - zostanie zrównany z ziemią, a na blogu powisi sobie powyższy tekst. Tekst o basenie, który mimo, iż tak blisko, był mi do końca nieznany :)


Komentarze

Popularne posty